Fraszka o Donaldzie

Kaczor Donald zgrywa pawia
I, że jest nim wszystkim wmawia.
Przywdział barwne pióra pawie,
No i pawiem stał się prawie,
Trikiem tym zwiódł lud w Warszawie.
Jednak ten kto chce zobaczy,
Że to nie paw lecz syn kaczy,
Że hochsztapler to zdradziecki,
Germanofil proniemiecki,
Szuja, oszust, populista,
Karierowicz, serwilista.

A gdy tylko ktoś zapyta,
Skąd ten kaczy dziób w twej głowie?
Szczwany ptasi neofita,
Wnet atakiem mu odpowie.
A ty jakim jesteś ptakiem?
Pewnie kaczorem łajdakiem,
Każdy kaczor to jest szuja,
Pijak, złodziej, kreatura.
Nie zaprzeczę, dziób mam płaski,
Tylko o co są te wrzaski?
Wszak przyczyna autentyczna,
To jest wada genetyczna.

Na skutek genów loterii,
Każdy może to ocenić.
Mówię to bez kokieterii,
Zdarza mi się ciut seplenić.
Jednak ptakiem jestem szczerym,
Przyzwoitym i uczciwym.
Przeciw mnie same mohery,
Sukces zawdzięczam cnotliwym.

Kłamie, kręci, szczerzy zęby,
Nędzny, podły hipokryta.
Dziennikarzy zdobył względy,
Nie zadają trudnych pytań.
Cudotwórcą się kreuje,
Ludziom cuda obiecuje.
Lecz jak się nie ziszczą cuda,
Zwać go będą Donald Cudak.

źródło

Comments are closed.